ZAKAZ NISZCZENIA NIESPRZEDANYCH UBRAŃ. W którą stronę pójdą globalni producenci ubrań? Iluzja dobrej zmiany czy puste przepisy?

19 lipca 2026 weszły w życie przepisy, które zabraniają niszczenia niesprzedanych ubrań.
Dotyczy to dużych firm zatrudniających ponad 250 osób i z rocznym obrotem powyżej 50 milionów euro.
Teraz firmy mogą przeznaczyć do zniszczenia tylko te ubrania, które są uszkodzone. A reszta ma trafić do instytucji charytatywnych, wyprzedaże czy inne rynki.
Nie jestem z tych osób, które od razu biją brawo. Jak to fajnie, teraz to wszystko się zmieni i producenci nie będą palić ubrań, których nie sprzedali. Teraz to zaczną bardziej świadomie planować proces produkcyjny ubrań, ubrania będą lepszej jakości, mniej rzeczy trafi na wysypiska śmieci…itd. To jest biznes warty ogromne pieniądze.
I co sądzisz o tym?
Zastanawiam się, w którą stronę to pójdzie? Czy będą jakieś pozytywne decyzje na rzecz środowiska i tworzenia lepszej jakości ubrań? Chciałabym, ale nie sądzę. Producenci przyzwyczaili się przez tyle lat do maksymalizacji zysków. I mam wrażenie, że co dobre, to już było 20 lat temu. Wtedy można było kupić ładne ubranie na lata w zwykłej sieciówce.
Te wszystkie niesprzedane ubrania mogą trafić na rynki 3-świata, jako śmieci, bo dla producentów nie będą miały żadnej wartości. Takiej jakości ubrania, jakie są teraz: szybka produkcja, słabe konstrukcje, byle jakie materiały i również niska jakość szycia- nie ma wartości.
Ktoś może powiedzieć, że jestem pesymistką i nie wierzę w dobrą zmianę?
Nie, ja jestem realistką.
Zawsze, jak pojawiają się takie zmiany, wielkie korporacje, które stać na super prawników znajdują inne rozwiązania, by obejść przepisy i nie stracić pieniędzy i zysków. Mogą dzielić spółki na mniejsze, by nie podlegać pod przepisy (ze względu na liczbę pracowników czy przychody). Już to widziałam w innych branżach. Nie znam dokładnych zapisów, ale może tak być. Bo tu chodzi o duże pieniądze i duże koszty. Łatwiej zniszczyć śmieciowe ubranie niż coś z nim zrobić. Logistyka, to też koszty dla firmy.
Jeśli wiele ubrań, które już na wieszaku w sklepie nie wygląda najlepiej, to jak ma to iść na wyprzedaże? Niska cena nie zagwarantuje pozbycia się ubrań, czyli problemu. Wystarczy popatrzeć na nowe kolekcje, które nie rokują dobrze a raczej słabą sprzedaż. Wejdź do sklepu, dotknij ubranie, popatrz na fason i odszycie. I sama/ sam oceń. Wiele osób narzeka, że nie ma zbyt wiele dobrych jakościowo ubrań, które po pierwszym praniu będą wyglądać nadal dobrze.
Nie wiem, po co tworzyć instytucje, które działają na rzecz środowiska i świadomej produkcji ubrań (które współtworzą globalne marki odzieżowe, żeby było śmiesznie)?
Wystarczy produkować dobrej jakości ubrania, a tak już było.
Więc po co wymyślać koło na nowo. Ale kto zmniejszy swoje zyski ? Przecież produkcja fast fashion jest bardziej opłacalna.
Wszystkie te normy, przepisy nowe instytucje to iluzja, że coś idzie w dobrym kierunku. To puste slogany, według mnie.
Co sądzisz na ten temat? Jakie masz spostrzeżenia dotyczące branży odzieżowej i ubrań? Czy myślisz, że nowe przepisy coś zmienią na lepsze?
pozdrawiam
Agnieszka Kułakowska
Konsultantka biznesowa branży krawiecko- odzieżowej

















